You are missing some Flash content that should appear here! Perhaps your browser cannot display it, or maybe it did not initialize correctly.

Trener osobisty

Trener osobisty - to nowe hasło, albo mało jeszcze u nas znana nazwa zawodu przyszłości. Oddajemy do rąk Czytelników nowy magazyn - czasopismo dla wszystkich, którzy zainteresowani są swoim zdrowiem i na szczęście nie chorują - przynajmniej na razie. Że takich osób jest już dużo, a będzie coraz więcej w nieodległej przyszłości, wskazuje zarówno demografia, jak też zmiany społeczne. Nie bez znaczenia jest też presja mediów wpływających na nasze zachowania. My także chcemy taką dobrą presję wywierać.

 

 


Jak to było? "Ciało zanurzone w wodzie traci..." No właśnie, postanowiłam stracić: bez potu i kurzu, bez konieczności oglądania swoich wcale nieidealnych kształtów w lustrze w fitness clubie, bez zbytniego nakładu środków (też: tych finansowych). Co zyskałam?

Mój przypadek:

  • zadowolenie z sylwetki standardowe jak u każdej kobiety, czyli: -1
  • ilość podejmowanego dziennie wysiłku: 0
  • odległość do najbliższego basenu: 50 m
  • wada wzroku: -10 dioptrii (sic!).
  • właśnie to ostatnie sprawia, że choć od blisko pół roku mieszkam o rzut beretem od nowoczesnej pływalni, dopiero wczoraj skorzystałam z tego dobrodziejstwa po raz pierwszy. W okularach ani szkłach kontaktowych pływać przecież nie umiem, a bez nich - jestem prawie ślepa i zdana na innych, chętnych do pomocy, a tych... jakoś nie mam. Więc pozostawało mi z bólem serca spoglądać na dach basenu i marzyć o tym, że może kiedyś w końcu się zamoczę. I nagle odkryłam aquaaerobic!

Czepek-niewidka
Strój? Jest. Czepek? Jest. Szkła??? Dobra, spróbuję, najwyżej zgubię. Najpierw szatnia. Tu, ze zdumieniem, odkrywam, że moimi współtowarzyszkami basenowej "niedoli" będą nie tylko wysmukłe dziewczęta, zaprawione w fitnessowych bojach, (choć i takie widziałam). Co więcej: standard to kobiety niemłode, niechude, niepiękne, niewysportowane, nie... Szatnia to jednak takie magiczne miejsce, gdzie najgorsze jest to, że trzeba zmierzyć się z.... czepkiem. - W tych czepkach wszystkie wyglądamy jak maszkary - mówi pani Maria, którą wybrałam sobie na przewodniczkę, pewnie dlatego, że też nosi okulary (wiek: około 60 lat). - Nie ma nawet co patrzeć w lustro, tyle tylko, by schować włosy i pod prysznic. Czepek ma jednak swoje zalety - to znak tego, że nie jesteśmy tu po to, by się taksować wzrokiem, ale by ćwiczyć i zwracać uwagę tylko na swoje ruchy. 

Wodne gracje
Jest nas około 30. Ćwiczyć będziemy w basenie rekreacyjnym(woda najwyżej po pachy), odgrodzone od reszty specjalną kotarą. Jednak, choć niewidoczne dla gapiów, to my będziemy nadawać całej sali muzyczny ton. Na razie, przed zajęciami, panuje pełna dowolność: kto chce, podskakuje na jednej nodze, kto chce, rozmawia ze znajomymi, kilka osób jest tu - jak ja - pierwszy raz, więc stoi z założonymi rękami dyskretnie obserwując innych. Zagaduję do dziewczyny obok, że trochę się boję, bo ostatni raz ćwiczyłam... chyba w grudniu po południu. - Nie przejmuj się, to bardziej relaks niż wysiłek, tu każdy sobie radzi. Ja też w wakacje się zapuściłam i dlatego cieszę się, że te zajęcia znów ruszyły. Chodzę na nie już pół roku i podoba mi się coraz bardziej! Po co chodzi? Kiedyś - bo miała się odchudzić. Teraz już o tym zapomniała - ważne jest to, że może się poruszać, że w wodzie każdy ruch wydaje się być wdzięczny i nie widać tego, czy masz poczucie rytmu, trzymasz tempo, robisz coś w 100% idealnie. Zero stresu. No może tylko świadomość czujnego wzroku trenera...

 


Tenis w wielkim mieście 

Współczesne miasto kojarzy się z hałasem, tłokiem, pośpiechem, stresem, korkami i brakiem ruchu. Zmuszeni jesteśmy do bardzo znacznego ograniczenia aktywności fizycznej, bez której nie ma szans na dobry stan zdrowia.

Kibic sportowy obserwujący zawody lekkoatletyczne zdaje sobie sprawę, że na przykład skok o tyczce, rzut młotem, czy bieg przez płotki są konkurencjami dla niego - zwykłego śmiertelnika nieosiągalnymi. Ten sam kibic może się przekonać, że wchodząc na kort z rakietą da sobie radę. Tenis stwarza szanse na codzienną aktywność bez załamania harmonogramu dnia pracy. Jest też okazją do dobrego funkcjonowania w kategoriach koleżeńskich w klubach, w których jest uprawiany.

  1. Tenis jest sportem dla wszystkich poczynając od 4-5 roku życia a kończąc w okresie pięknej, złotej starości.
  2. Tenis to dyscyplina, w której grający mogą sami regulować poziom intensywności, uczy samodzielności i daje poczucie niezależności.
  3. Tenis kojarzy się z pewnym stylem życia, w którym higiena ciała i umysłu oraz kultura, w tym kultura fizyczna, odgrywają pierwszoplanowe role.
  4. Tenis jest dyscypliną, w której w jednym klubie grają obok siebie wysokiej klasy wyczynowcy i początkujący amatorzy, małe dzieci i dostojni staruszkowie.
  5. Tenis, podobnie jak trzy inne gry rakietowe: ping pong, badminton i squash, swoje początki miał w Anglii, w połowie ubiegłego stulecia. Przed 1874 rokiem, kiedy to mjr Wingfield opublikował zasady i nazwę gry w tenisa, były to gry nazywane "sporty rakietowe". Traktowano to jako zabawę uprawianą w dobrych angielskich domach po obiedzie.
  6. Mimo rewolucji technicznej ostatnich dziesięcioleci walory tenisa pozostają identyczne - wysiłek fizyczny poparty koncentracją w grze. Nadal wygrać może tylko taki zawodnik, który najszybciej i najskuteczniej biega, najdokładniej i najsilniej uderza oraz posiada odpowiednią motywację do osiągnięcia sukcesu. Tu nie można powiedzieć, że wygrywa sprzęt, gdyż każdy ma możliwość dowolnego wyboru z aktualnej gamy rakiet różnych firm.
  7. W tenisie jest miejsce dla osób o bardzo zróżnicowanym poziomie aspiracji i umiejętności. Rozliczne turnieje dla amatorów, w tym wewnątrz firm, zapewniają szansę na sukces bardzo licznej rzeszy osób, które nie są atletami, lecz przeciętnie uzdolnionymi graczami czerpiącymi satysfakcję z pokonania swoich przyjaciół, kolegów i znajomych. Najważniejsze jest to, że przegrani także wygrywają, gdyż zyskują własne zdrowie, zdobywają nowych przyjaciół i niejako przy okazji lansują, zdrowy tryb życia.
  8. Najnowsze tendencje i koncepcje w przyciąganiu jak największej liczby osób do tenisa to mini tenis, midi tenis, tenis rodzinny, tenis amatorski. Czyni się wszystko, by ta skomplikowana gra była jak najłatwiejsza dla początkujących i amatorów, co czyni ją bardziej atrakcyjną. Służą temu różne rodzaje miękkich piłek (gąbczaste, mini piłki), zmniejszone znacznie powierzchnie kortu dla małych dzieci, lekkie i krótkie rakietki, również znacznie lżejsze i z mniejszymi uchwytami rakiety dla dorosłych. Ma to służyć jednemu: łatwiej a więc znacznie dłużej można utrzymać wymianę piłek. W ten sposób zaczyna się gra i wzrasta zainteresowanie aktywnością poprzez tenis.
  9. Tenis dla współczesnego człowieka, stwarza szansę na trening i grę przed pracą lub po pracy bez zawalania całego dnia angażowania dużych środków organizacyjnych. Po prostu wybiera się najbliżej leżący klub, umawia z przyjacielem lub znajomym i przeznacza na ten cel ok. 1,5-2 godz. W to wchodzi obowiązkowa kąpiel i ew. odnowa biologiczna np. sauna czy jacuzzi. Proszę sobie odpowiedzieć, czy po umiarkowanym wysiłku fizycznym, kąpieli, przebraniu się i napoju orzeźwiającym, nie czujecie się odprężeni i doładowani pozytywną energią?
  10. Tenis jest tez dyscypliną wyjątkowo widowiskową a przez to bardzo popularną. Jego wyjątkowość polega m.in. na tym, że praktycznie 100% kibiców podczas wielkich turniejów same aktywnie uprawia tenis. Np. w Niemczech zrzeszonych w związku tenisowym jest ponad 3 mln członków, w USA ponad 20 mln. a na całym świecie uprawia tenis grubo ponad 150 mln osób. Te liczby zdecydowanie każą klasyfikować tenis jako sport masowy.
  11. Fenomenem tenisa jest fakt, że różnica pokoleń nie ma praktycznie większego znaczenia. Grać mogą ze sobą nie tylko ojciec z synem, ale i dziadek z wnuczkiem czy wnuczką. Jest to poważny argument dla wspólnego spędzania czasu wolnego przez całą rodzinę. Nie wystarczy być razem - ten czas ma być spędzony ciekawie i z pożytkiem dla zdrowia.

 


Wakacje w zwolnionym tempie 

Błyskawiczne przemieszczanie się nawet z kontynentu na kontynent przestało już być problemem - pod warunkiem, że nie trwa akurat strajk na jakimś lotnisku... Ale, jakby na przekór możliwościom technicznym, coraz więcej ludzi chce podróżować powoli, rozkoszując się każdą chwilą wakacji.

Siedzimy na w restauracji na rynku w Agios Nikolaos. Dzieci biegają wokół fontanny z greckimi rówieśnikami. Dogadują się bez problemu - trochę po angielsku, trochę na migi. Właściciel restauracji wie, co lubimy, więc bez pytania stawia przed nami solidną porcję smażonych rybek. Okoliczne koty już wiedzą, że za chwilę dostaną resztki z naszej uczty. Czekają spokojnie. Wieczorem pojedziemy popływać w morzu. Jutro wybierzemy się do Salonik... albo popłyniemy w rejs w stronę ośnieżonej góry Athos... Albo posiedzimy na tarasie z książką na kolanach... Wiem, że z tych wakacji wrócę naprawdę wypoczęta, wyciszona, w dobrej kondycji, bo przez dwa tygodnie nie muszę patrzeć na zegarek. 

Zwolnij!
 Zobaczyć jak najwięcej, zaliczyć wszystkie interesujące miejsca, być wszędzie - to hasła wywoławcze szybkich wakacji. Biura podróży mają w swoich ofertach mnóstwo propozycji dla spragnionych wrażeń w pigułce. Dziś Amsterdam, jutro Paryż, pojutrze Londyn. Szybki objazd najważniejszych miejsc. Tu Łuk Triumfalny, tu Trocadero, tu Maneken Piis.... ach nie, Brukselę będziemy zwiedzać dopiero jutro. Dopiero jutro? Już jutro! Mniej lub bardziej świadomie przenosimy na wakacje nasz codzienny reżim. Poganiamy siebie i innych. Zadowalamy się pobieżnym rzutem oka, zamiast - przynajmniej wtedy - patrzeć z uwagą, przyglądać się, obserwować. Smakować życie. Zwolenników wolnego podróżowania jest jednak coraz więcej. Nie wystarczają im autostrady, hotele, bary dla turystów, sklepy dla cudzoziemców, dyskoteki i wieczory folklorystyczne, w czasie których znudzeni zawodowi tancerze udają, że świetnie się bawią. Chcą dotykać prawdziwego życia. 

Cudowne skutki stłuczki
- Zawsze podróżowaliśmy według ściśle ustalonego harmonogramu - opowiada Olga, 35-letnia prawniczka. - Cała droga była rozpisana na dzienne odcinki, miejsca w motelach zarezerwowane z trzymiesięcznym wyprzedzeniem. Ale pięć lat temu nasz precyzyjny plan legł w gruzach za sprawą niegroźnej, ale kłopotliwej stłuczki w Austrii. Zanim wymieniliśmy uszkodzony reflektor, minęło pół dnia i zorientowaliśmy się, że nie zdążymy już na prom odpływający z Wenecji do Igoumenicy. Najpierw wpadliśmy w panikę: cały wakacyjny plan runął! A potem postanowiliśmy, że skoro już dojechaliśmy tak daleko, nie ma sensu wracać do kraju. I ruszyliśmy przed siebie. Z mapą, ale bez planu. Ostatecznie wylądowaliśmy w północnych Włoszech na kempingu w pobliżu Gemmony. Spaliśmy do południa, celebrowaliśmy posiłki, niespiesznie zwiedzaliśmy okolicę. Zaprzyjaźniliśmy się z mnóstwem sympatycznych ludzi. Drogi powrotnej już nie planowaliśmy: po prostu gdy zrobiło się ciemno, zjechaliśmy z autostrady, zjedliśmy kolację w wiejskiej gospodzie i przespaliśmy noc w pokoju gościnnym. Do dziś tak właśnie podróżujemy i widzę, że coraz więcej naszych znajomych przekonuje się do "wakacji w zwolnionym tempie". Warto zwolnić tempo w wakacje, dać odetchnąć i ciału, i umysłowi. Nie zaliczać kolejnych punktów programu, lecz kolekcjonować piękne wspomnienia. Takie, które pozwolą nam w dobrej formie dotrwać do następnych wakacji. 

Marta Krauze

 


Kosmiczny Spacer 

Walkę z cellulitem czas zacząć! Skądś to znasz? 
Powtarzasz to sobie co rano/ wieczór? Nic z tego nie wynika? 
Może więc z nami powiesz "start"?!

Dobrym sposobem może być np. "kosmiczna "(głównie z wyglądu) kapsuła z bieżnią w środku (fachowa nazwa: Vacu Well). Nie bój się, nie będzie szczypało, nie czeka cię też wielki wysiłek ani seria bolesnych... wyrzeczeń. Czytaj - a potem ćwicz! 

Dla kogo?
l dla kobiet narzekających na problemy z cellulitem l dla osób o słabej kondycji (nie potrzeba specjalnych przygotowań, by zacząć) l dla osób ze zbędnymi centymetrami w udach, na brzuchu (panowie!) czy pośladkach. 

Wstęp wzbroniony!
l chorym na serce l cukrzykom l osobom cierpiącym na epilepsję l kobietom w ciąży l osobom z problemami z krążeniem l osobom po operacjach kolan albo wiązadeł. 

Co ci będzie potrzebne?
l dobra wola l strój do fitness (uwaga! byle nie obcisłe legginsy) l woda do picia l czas (na początek 10-20 zabiegów najlepiej codziennie po 30-40 min) l gabinet z kapsułą Vacu Well i fachową obsługą l pieniądze (ok. 200 zł za 10 zabiegów). 

Jak to się robi?

  1. Wkładasz specjalny pas, który jednocześnie mierzyć ci będzie tętno i izolować dolne partie ciała od otoczenia (utrzymywać je w odpowiednim ciśnieniu - 20-30 milibarów).
  2. Wchodzisz do specjalnej kapsuły Vacu Well, zamykasz drzwiczki, nakładasz dolną część pasa na obręcz kapsuły.
  3. Zaczynasz trening:
  • rozgrzewka = 3-4 minuty spokojnego marszu, by przyzwyczaić się do ruchu bieżni i tego, że twoje nogi, pośladki i brzuch są pod ciśnieniem
  • trening = 20-25 minut marszu z prędkością 3-6 km/ godz., maszerować będziesz "po płaskim" albo "pod górkę" - wszystko zależy od twojej kondycji i chęci
  • wyciszenie = kilka minut spokojnej pracy na "wykończenie "treningu.

Pamiętaj! podczas całego treningu będziesz pić wodę - przynajmniej 0,5 litra.

 


Dobry instruktor to połowa sukcesu...
a nawet więcej. O co pytać instruktora w klubie fitness radzi Anna Figlarz

Czy mógłby Pan/Pani pomóc mi zmienić coś w moim wyglądzie? Większość klientów siłowni i klubów fitness pragnie lepiej wyglądać (dobre samopoczucie jest zwykle na drugim miejscu...).